globus
pasek

EUROPA - Ukraina - Baza artykułów

pasek

Moja Afryka jest na Ukrainie

pasek
Od początku moim wielkim pragnieniem było wyjechać na misje. Z tą myślą wstąpiłem do Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego, żeby jechać na misje do Afryki.
ks. Alojzy Malcherczyk scj Pierwsze trzy lata pracowałem w diecezji lubelskiej, w parafii w Gołębiu. Napisałem podanie do władz zakonnych, aby pozwolili mi pojechać na misje. Po trzech latach dostałem zgodę na wyjazd do RPA.
Mój współbrat, z którym wówczas współpracowałem, przepowiedział mi, że moim powołaniem nie jest Afryka ale wyjazd na wschód”. Ja się wtedy śmiałem, trzymając krzyż misyjny w Częstochowie. Mówiłem mu, patrz tu jest zgoda na wyjazd do Afryki – i faktycznie, okazało się, że nie jadę do Afryki, tylko na Mołdawię.
Na Mołdawii pracowałem 6 lat gdzie zakładałem parafię Podwyższenia Krzyża Świętego i Trójcy Świętej. Tworzyłem te początki z tą myślą, że jak przyjdą następcy, to będą kontynuować dalej. I tak się też stało.
Wkrótce udałem się znowu na miejsce, gdzie nie było niczego. Przyjąłem pracę w parafii we wschodniej Ukrainie.
ks. Alojzy Malcherczyk scj Ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej ks. bp. Stanisław Padewski mając problemy personalne zwrócił się z prośbą do ks. Prowincjała o pomoc. Wtedy się zgodziłem pojechać na Ukrainę. 16 października 2002 r. powierza została mojej opiece parafia św. Ojca Pio w Zaporożu, która obejmowała prawy brzeg Dniepru prawie milionowego miasta.
Ciekawa sprawa jest w ogóle z rejestracją tej parafii. Do października 2006 r. parafia św. Ojca Pio istniała jedynie jako zapis rejestracyjny, który był odnotowany w dokumentach urzędu wyznań. Nie posiadała własnego miejsca i nie posiadała swojego duszpasterza.
Wierni pokonywali 15 km do centralnej parafii "Boga Ojca Miłosiernego", która funkcjonowała w centrum miasta.
Propozycja rejestracji nowej parafii wyszła od człowieka nie związanego z kościołem, który był w miejscowych władzach odpowiedzialnym za sprawy religijne. Zaproponował, aby juz na przyszłość zarejestrować nowa parafię. Ówczesny proboszcz parafii Boga Ojca Miłosiernego ks. Jan mówi, że nie mamy patrona.
Życzliwy urzędnik, który, otrzymał kiedyś ulotkę o Ojcu Pio, gdzie była jego biografia i opisy cudów dokonanych za jego wstawiennictwem, powiedział: "ten św. mi się podoba. On jest mocny, zrobimy go patronem". Ks. proboszcz na to, że o. Pio nie jest jeszcze świętym. - Zrobimy go już świętym, usłyszał odpowiedź. I tak w 1999 roku zostaje zarejestrowana pierwsza w świecie parafia p.w. św. Ojca Pio. Sprawdziło się to, co Ojciec Pio za życia jeszcze powiedział, że po śmierci jeszcze więcej dobrego będzie działał.
Początki parafii były trudne. Nie było bowiem miejsca stałego by się modlić. Spotykaliśmy się więc w mieszkaniach u parafian. Po półtora roku zbierania funduszy na miejscu, w Polsce i Niemczech, zostało wykupione mieszkanie na parterze kilkunastopiętrowego budynku z przeznaczeniem na kaplicę. Teraz mamy kaplicę na ok. 100 osób.
ks. Alojzy Malcherczyk scj 23 września 2004 roku wikariusz generalny diecezji charkowsko-zaporowskiej poświęcił nową kaplicę pw. św. Ojca Pio w Zaporożu. Szukamy jednak dalej funduszy na wykończenie stołówki, ponieważ jest tutaj dużo biednych dzieci, sierot i dorosłych którzy cierpią głód. Na początek znaleźliśmy stare budynki przedszkola, które są do kupienia, remontu i modernizacji.
Obecnie jeszcze mieszkam w centrum, w starej parafii u księdza Jana Sobiły naszego kanonika i wikariusza generalnego. Tam będzie budowany duży dom kurialny dla naszej diecezji na Charków i Zaporoże, ksiądz Jan wykańcza świątynię Boga Ojca Miłosiernego (duża świątynia 1200 metrów kwadratowych). W tym budynku mieszkamy. Stanowi on nasze centrum, z którego dojeżdżamy do parafii w których pracujemy. W garażu księdza Jana funkcjonuje, kuchnia dla wszystkich potrzebujących, głodnych i bezdomnych. W przyszłości chcemy postawić dom i ogrzewalnię dla potrzebujących. Oprócz mojej parafii mam jeszcze drugą parafię w sąsiedniej wiosce. Mobilizuję siły na załatwienie miejsca pod budowę nowego kościoła. Trzeba na to trochę cierpliwości.
W Zaporoskiem władza pod względem religijnym jest pozytywnie nastawiona. A na Ukrainie trudno mówić o jednym kościele prawosławnym, bo kościołów tych jest aż pięć. Zaporoże liczy milion ludzi z tego 2 % jest związanych – z prawosławiem, katolikami i protestantami. Ale miejscowi ludzie są bardzo otwarci i szukający. Kiedy zaczynałem tutaj pracę miałem 16 wiernych, teraz mam 60.
Zaporoże jest miastem przemysłowym, tak, że ludzie przyjeżdżają tu za pracą. Sąsiednie tereny - stepy - są to okolice raczej bezpańskie, - niektórzy tam się pobudowali i zamieszkali.
Moi parafianie są różnej narodowości. Wielu jest Litwinów, Białorusinów i Polaków, którzy żyli na kresach i obecnie stanowią 40 % wszystkich parafian. Nie wrócili to kraju pochodzenia, zapomnieli języka. Starsi parafianie potrafią jeszcze trochę porozmawiać po polsku, pozostali już nie. Cały wschód Ukrainy mówi raczej po rosyjsku. Na wsi używa się raczej języka ukraińskiego. Ale to się zmienia.
ks. Alojzy Malcherczyk scj Moja Afryka jest na Zaporożu. Tu jest czasem chyba trudniej niż w Afryce. Afryka już jest zagospodarowana przez działalność misyjną od ponad 100 lat. Tam już są wybudowane ośrodki, świątynie, tylko trzeba ludzi. Tutaj nie ma świątyń, nie ma personelu. Te świątynie które były, zwłaszcza na wschodniej Ukrainie, zostały zniszczone aż do fundamentów. W zachodniej części są zdewastowane, ale są, a we wschodniej - nie ma śladu, nie udowodnisz że coś było.
Za to pod względem religijnym widać odrodzenie. U nas co roku już od 6 lat funkcjonuje piesza pielgrzymka do Zaporoża, w tym roku było około 150 osób. Ludzie idąc po drogach przeżywali, płakali, mówili, że teraz mają odwagę manifestować swą wiarę. Kiedyś tego nie było, ludzie byli zastraszeni.
Moja parafia ma bardzo dobrego patrona, który o nas dba. Czasami mi się zdarza, że ktoś, kogo w ogóle nie znam, posyła jakieś pieniądze. Nawet nie wiem, skąd miał adres, numer konta. Namacalna jakaś działalność Ojca Pio. My się modlimy do Niego, żeby pomógł nam znaleźć tych sponsorów i takie znaki nadprzyrodzone czasem się spotyka.
Ostatnio podchodzi do mnie człowiek i pyta, czy nie potrzebuję nagłośnienia. A ja właśnie z tą myślą jechałem do Polski! I on mi to nagłośnienie podarował – to niesamowite!
Ojciec Pio jest wyjątkowy, nie boję się, bo wiem że jak coś będzie trzeba, to on to "załatwi". Tu też jest już grupa ludzi, którzy mi pomagają, przynoszą różne dary. To bardzo cieszy, chciałbym im korzystając z okazji jeszcze raz gorąco podziękować zapewniając, że pamiętamy o nich w modlitwie.
Wszystkim zaś, którzy chcieliby się materialnie włączyć w dzieło księdza Alojzego podajemy numer konta bankowego. Konto prowadzone jest w Warszawie, ale pieniądze zasilają do zaporoską parafię:
Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego
Zaporoże parafia Św. Ojca Pio
ul. Łowicka 46,
02-531 Warszawa,
Nr konta:
19 1240 1037 1111 0000 0692 3813
Ks. Alojzy Malcherczyk SCJ
Ukraina