globus
pasek górny

AFRYKA - Kongo - Baza artykułów

pasek górny

Stulecie ewangelizacji Górnego Konga

pasek górny

- Jaka jest obecna sytuacja Sercanów w Kongo? Co ich czeka w najbliższym czasie? Jakie są najważniejsze problemy i wyzwania duszpasterskie?

- Zdaję sobie z tego sprawę, że moja ocena będzie subiektywna i względna. Mówiąc o współbraciach, mam na myśli wszystkich sercańskich misjonarzy Prowincji Kongijskiej, aktualnie pracujących w tym kraju, z dziewięciu różnych narodowości (39 księży, 5 braci zakonnych, nie licząc seminarzystów) Wśród nich jest już sześciu księży tubylczych - kongijskich i trzech braci. Spośród misjonarzy europejskich dziesięciu przekroczyło sześćdziesiąt lat, a dwóch z nich nawet siedemdziesiąt. Różne są rodzaje ich zaangażowania: duszpasterstwo, formacja, administracja, troska o bezdomnych, ubogich, niepełnosprawnych. Obowiązki te często wzajemnie się zazębiają.

W kontakcie z nimi można mieć wrażenie, że są zmęczeni z przepracowania, niedostatku, ostatnio przeżytych wydarzeń w czasie rebelii i tzw. wyzwolenia. Zdają sobie sprawę z tego, że czasy są trudne i niepewne, ale taka sytuacja trwa już od wielu lat i do tego się już przyzwyczaili.. Pracują z zapałem, każdy według swoich własnych sił i możliwości. Nasi polscy współbracia również nie pozostają w tyle w wykonywaniu swoich obowiązków duszpasterskich. Stan ich zdrowia jest zadawalający, choć nie są wolni od okresowych ataków malarii czy innych drobnoustrojów.

To co ich czeka w najbliższej i dalszej przyszłości, to żmudna codzienna praca, każdy na swojej działce. W duszpasterstwie należałoby szukać i rozwijać nowe formy kontaktów i oddziaływania na wiernych, przez małe wspólnoty parafialne, grupy i stowarzyszenia, a w buszu odwiedzanie kaplic i wspólnot wioskowych.

Dużo wysiłku wkłada się w akcję powołaniową - kandydatów jest wielu. Ich formowanie należy nie tylko do ekipy formatorów mianowanych z urzędu, ale od wszystkich, którzy dobrą radą, przykładem starają się utwierdzać te powołania, wdrażać chętnych do solidnej pracy. Chodzi tu o młodych, już wyświęconych kapłanów, aby wytrwali w powołaniu i w pierwszej gorliwości, pracowali ożywieni duchem miłości Boga i bliźniego, w duchu wynagrodzenia Sercu Jezusowemu według charyzmatu O. Założyciela.

Wyzwaniem typowo duszpasterskim jest współpraca z laikatem; wyszukiwanie oraz ciągła formacja liderów małych wspólnot parafialnych i różnych grup czy stowarzyszeń parafialnych, którzy dobrze uformowani i prowadzeni stają się prawą ręką proboszcza w bardzo wielu przedsięwzięciach duszpasterskich.

- Co według Księdza pozwala mieć nadzieję, że Kościół Kongijski rozwinie się i będzie miał znaczenie dla całej Afryki?

- Według obserwatorów, w tym i misjonarzy ostatni Synod Diecezjalny w Kisangani, przez cały dość długi (trzyletni) okres przygotowań i obrad wykazał wielką dojrzałość laikatu, który w swoich wnioskach poruszał wszystkie żywotne problemy Kościoła lokalnego i życia religijnego całego Ludu Bożego (tak duchownych jak i świeckich).

Ta dojrzałość laikatu i współpraca z duchowieństwem sprawiła, że w dawnym Zairze, obecnie w Kongo, powstały i rozwinęły się zdrowe inicjatywy życia religijnego i pracy duszpasterskiej. Należy tu wymienić nową strukturę parafii jednoczącej małe samorządne wspólnoty parafialne, rozwijające się ruchy charyzmatyczne, praca z młodzieżą w różnych stowarzyszeniach jak: "Bilenge ya mwinda", Fokolarini, Ksawerianie - dla młodzieży starszej; Kizito i Anuarite - dla dzieci. Z Zairu wyszedł nowy afrykański ryt liturgii Mszy św. Te wszystkie inicjatywy duszpasterskie wciąż się rozwijają i promieniują na ościenne kraje. Aby tempo tej pracy nie ustawało, potrzebna jest jeszcze wieloletnia obecność tam misjonarzy i współpraca z klerem tubylczym i laikatem.

Trudno tu nie wspomnieć o katastrofalnej wprost sytuacji Kościoła w głębokim buszu. Coraz mniejsza liczba misjonarzy, jak również braki w wyposażeniu w środki lokomocji i okropny stan dróg lokalnych sprawia, że wielu gorliwych katolików szukając miejsc modlitwy i kultu Bożego przechodzą do sekt, bo pracujący w miejsce misjonarzy kapłani diecezjalni ich nie odwiedzają, ani starają się o katechistę. Stąd wielkie wołanie katolików z głębokiego buszu o nowych misjonarzy.

- Do niedawna pracował Ksiądz jeszcze jako misjonarz w Zairze-Kongu. Czy nastąpiły jakieś większe zmiany w mentalności tamtych ludzi? Jak oni podchodzą do trudnej rzeczywistości i do wielości swoich problemów?

- O większych zmianach mentalności można mówić na przestrzeni wieków czy pokoleń. Moje obserwacje mogą pochodzić z okresu dwudziestu kilku lat, ale i w tym stosunkowo krótkim czasie zauważa się pewne zmiany.

Do czasu uzyskania niepodległości, Kongijczyk czuł się jak dziecko, które wiele nie potrafi, uzależniony od "białego", który za niego myślał i wydawał mu rozkazy. Żałował, że ma czarną skórę i ograniczony umysł. Przed otrzymaniem niepodległości i jeszcze wiele lat potem, duchownymi w Afryce byli "biali", przybyli z innego kontynentu.

Biskupami byli również "biali". Po otrzymaniu niepodległości Afrykańczyk zaczął odnajdywać swoją tożsamość, musiał myśleć, sam decydować za siebie i za innych, brać odpowiedzialność za to co czyni. Obecnie w Kongo nie ma już ani jednego biskupa "białego", a misjonarze są wypierani przez nieliczny jeszcze kler tubylczy.

Wskutek braku misjonarzy i misjonarek, zaszła konieczność szukania innych rozwiązań. Zaczęto kształcić w dziedzinie teologii i duszpasterstwa świeckich liderów, katechistów - duszpasterzy, którzy w części zastąpili misjonarzy. Przynajmniej niektórzy z nich bardziej gorliwi, przez tłumaczenie tekstów Biblii, katechez, wydawnictwa w języku rodzimym, przyczynili się do rozpowszechnienia wiedzy religijnej. Ludzie po studiach specjalistycznych zastąpili misjonarzy i misjonarki (siostry zakonne) na kierowniczych stanowiskach w szkołach, szpitalach i różnych środowiskach twórczych. Zdanie, że Afrykańczyk, gdyby miał takie same warunki rozwoju, studiów i pracy jak człowiek biały, wcale nie pozostawałby daleko w tyle, nie jest odosobnione. Dodać należy również, że Afrykańczyk, gdy znajdzie się poza swoim kontynentem i środowiskiem, myśli i działa inaczej.