globus
pasek górny

AFRYKA - Kongo - Baza artykułów

pasek górny

Szkoły prowadzone przez Zgromadzenie Księży Sercanów w Demokratycznej Republice Konga

pasek górny

W latach od 1972 do 1989 roku pracowałem na misjach w północno - wschodniej części Zairu, obecnie Demokratycznej Republice Konga, dlatego pewne dane tego opracowania, będą zaczerpnięte z doświadczenia i osobistych obserwacji tam nabytych.

Nasuwa się pytanie, jak wyglądało zdobywanie wiedzy w krajach Afryki podrównikowej? Czy pozostały jakieś ślady pisma, utrwalone na skałach, glinianych tabliczkach czy papirusie, literatura, szkoły, jak to spotykamy w starożytnych kulturach północnej Afryki czy Azji już w połowie II tysiąclecia przed Narodzeniem Chrystusa, a później w Europie? Na to pytanie otrzymałem odpowiedź, choć jak się wydaje, nie całkowicie wyczerpującą od misjonarza z Konga.

Mówi się, że "potrzeba jest matką wynalazków". Czy w zamierzchłych czasach Afryki podrównikowej zachodziła potrzeba pisma, nauki, szkoły w dzisiejszym rozumieniu tych pojęć. Wydaje się, że nie koniecznie. Plemiona afrykańskie, żyły w oddzielnych, często nielicznych grupach etnicznych, nie rzadko odizolowanych przez puszcze lub sawanny. Ich członkowie porozumiewali się swoim językiem, byli solidarni, szczerzy i otwarci wobec siebie, nie mieli przed sobą tajemnic. Zachowywali swe plemienne tradycje, pieczołowicie przekazywane młodemu pokoleniu przez starszyznę. Pismo, tajemnicze znaki utrwalania i przekazywania myśli, mogło być znane tylko wtajemniczonym i ta tajemniczość mogłaby wzbudzać podejrzenia i nieufność. W praktyce życia codziennego pismo nie było potrzebne. Nie było transakcji handlowych, wymagających podpisu na fakturach, bo handel produktami codziennego użytku był wymienny. Edykty wodzów czy starszyzny plemiennej były podawane do wiadomości na wspólnych zebraniach, wiecach.. Zbiory archiwalne i biblioteczne, przepisy prawne dotyczące plemienia, były zakodowane w głowach, powszechnie szanowanych starszych ludzi.

Niespodziewaną śmierć takiego mędrca, który nie zdążył przekazać swej wiedzy porównywano do spalenia biblioteki, w której znajdowały się księgi mądrości plemiennej Do przekazywania nawet dość szczegółowych wiadomości na odległość, zamiast listów i prasy służyły tam-tamy lub tambury, których głos rozchodził się daleko i był przekazywany z miejsca na miejsce, tym bardziej że ciekawość i zainteresowania ludzi nie były tak szerokie jak dziś. Pozostałością tej mądrości są do dziś zachowane i w większej części już spisane afrykańskie przysłowia znane i cytowane przy różnych okazjach, odznaczające się wielką znajomością problemów życiowych i tajemnic otaczającej przyrody.

Inicjacja szkołą przydatności społecznej

Przekazywanie wiedzy i wszystkich wartości moralnych młodemu pokoleniu - chłopców przez starszych specjalnie do tego przygotowanych mężczyzn mających uznanie w społeczeństwie, a dziewczętom przez cieszące się znajomością spraw dotyczących małżeństwa i rodziny kobiety-matki, było prawdziwą szkołą w pierwotnym społeczeństwie afrykańskim. Ta edukacja i wychowanie plemienne zasadniczą wagę przywiązywały do harmonizowania jednostki z otaczającym ją światem (widzialnym i niewidzialnym światem duchów i przodków) i przygotowania jednostki do służenia "ponadczasowemu bytowi społecznemu" - plemieniu, pojmowanemu jako nieprzerwany ciąg pokoleń i ogarniające całą wspólnotę krewnych, nienaruszalne braterstwo. Wzory życia kolektywnego, nadrzędność społeczeństwa były tu nieustannie akcentowane - w rodzinie, w grupach rówieśniczych, przy inicjacji, w stowarzyszeniach, wszędzie.)

Warunki pracy uczniów i pedagogów

Normalnie w rozwiniętych krajach świata cywilizowanego, dziecko od samego początku rośnie i rozwija się w warunkach sprzyjających jego rozwojowi Atmosfera domu rodzinnego, odpowiednie wyżywienie, zabawki, obrazkowa literatura dziecięca, słuchowiska radiowe i telewizyjne dla dzieci, przedszkole, wpływają na rozwój jego inteligencji. Wybór szkoły ukierunkowany wg. zdolności dziecka, środowisko, wychowawcy, wyposażenie szkoły, poziom nauczania, wszystko to wpływa na rozwój ucznia tak umysłowy jak fizyczny, psychiczny czy moralny.. Dzieci afrykańskie poza niewielu, tymi które pochodzą z rodzin dobrze sytuowanych, były i są pozbawione takiego luksusu. W wioskach lub przeludnionych miastach, biednych rodziców nie było stać na zabawki dla dzieci, rzadko dostępne było radio czy telewizja.

W szkołach podstawowych często długopis i jeden lub dwa zeszyty służyły za wyposażenie dla uczniów. Krótki dzień i długie często bez światła wieczory nie dawały możliwości odrobienia lekcji. Było dobrze, jeżeli cała klasa miała do dyspozycji kilka podręczników. Nie wiele lepsza sytuacja była w szkołach średnich, tak ogólnokształcących jak i technicznych i zawodowych, w których często brakowało dostatecznie zaopatrzonych laboratoriów czy warsztatów. W opłakanych również warunkach zdobywali studenci wiedzę na uczelniach wyższych. Brak stypendiów, trudne warunki w akademikach, jeżeli takowe w ogóle istniały, brak podręczników i dobrze wyposażonych bibliotek, brak aparatury elektronicznej (internet), często brak nawet światła, utrudniały normalne pobieranie nauki. Jadąc wieczorem w pobliżu ośrodków akademickich widziało się pilniejszych studentów ze skryptami, studiujących przy świetle lamp ulicznych. Kadra nauczycielska i profesorska niewystarczająco wynagradzana, nie mogła wymagać od uczniów, żyjących i studiujących w takich warunkach nadzwyczajności. Nic też dziwnego, że nie zbyt wysoka była efektywność pracy szkoły i poziom absolwentów z takich uczelni.

"Trzeba, by świat wiedział, że Afryka żyje w wielkim ubóstwie. Ukazując problemy i piękno tej ziemi, trzeba pamiętać, że Afryka mimo swojej biedy, nie wyciąga do świata pustych rąk. Miłość do życia, szacunek dla człowieka, sens wzajemnej pomocy, otwartość na transcendencję - to nie są wartości, które można mierzyć wagą handlową. Są to najszlachetniejsze dary ofiarowane nam w geście pełnym prostoty przez ziemię użyźnianą potem, wiatrem i pyłem piaskowym" przypomina Ojciec św. Jan Paweł II , który zna Afrykę, bo wizytował wiele krajów tego kontynentu. (Dzieci Afryki - Mój szkolny kolega z Afryki str. 7)