globus
pasek górny

AFRYKA - Kongo - Baza artykułów

pasek górny

Komunikat o Kongu – z Kurii generalnej

pasek górny

12 października 2002 r., w Mambasa zdarzyło się to, czego się nigdy nie spodziewano. Miasteczko Mambasa i misja wpadły w ręce wojsk zależnych od Jean Pierre Bemby i Rogera Lumbali. Ks. Silvano Ruaro, naoczny świadek wydarzeń pisze: "Do końca życia nie będę mógł zapomnieć dnia 12 października 2002 r. Widzieliśmy jakby demonów i piekło. To, czego dokonali żołnierze Bemby przechodzi wszelkie wyobrażenie.

Podczas 33 lat pobytu w Afryce, nie widziałem nigdy czegoś podobnego. Miasteczko Mambasa zostało całkowicie splądrowane. Wszyscy stracili wszystko (...). Wojsko, które początkowo okupowało miasteczko, odeszło nie stawiając żadnego oporu i nie zabrali niczego. O godzinie 9.00 weszli żołnierze Bemby. W huku moździerzy, granatów, karabinów i automatów rabowali i niszczyli przez 8 godzin, od 9.00 do 17.00, wszystko (...) W pewnej chwili bandyci ci o nagich piersiach i pod wpływem narkotyków poczęli strzelać do krów, które znajdowały się między nimi a mną Ogarnął mnie ogromny strach (...). Zabili 9 krów; pozostawili, te biedne zwierzęta, które zdychały powoli. Żołnierze nie starali się zabrać mięsa".

Wśród straszliwych wydarzeń odnotować trzeba pewne pozytywy. Księża jeszcze bar-dziej związali się z ludźmi, którzy im dziękowali i nabrali trochę odwagi w tej rozpaczliwej sytuacji. "Myślę – pisze ks. S. Ruaro – że 12 października naznacza zwrot w historii misji i całego miasteczka Mambasa. Muzułmani (na czele z szeikiem) i protestanci wysłali delegacje, aby podziękować nam i podzielać z nami cierpienie i poniżenie".

Nie mogąc być obojętnymi wobec tej tragicznej sytuacji, wraz z innymi Zgromadzeniami Misyjnymi (Ksawerianami – Kombonianami – Misjonarzami Konsolaty – Ojcami Białymi), powzięliśmy decyzję, by zwrócić się do władz politycznych oraz różnych międzynarodowych organizacji dla zwrócenia ich uwagi na wydarzenia, jakie w ostatnich miesiącach miały miejsce w Mambasa czy w innych regionach Konga.

Tekst naszego apelu przesyłam wam wszystkim jako Załącznik 1. Załącznik nr 2 zawiera tekst sprawozdania dokonanego przez Ks. Angelo Baruffi IMC, Wikariusza Generalnego diecezji Wamba.

Przekazujemy ponownie apel do całego Zgromadzenia i do wszystkich członków Rodziny Sercańskiej, którzy mogą mieć jakiś wpływ na struktury polityczne, aby zmienić bieg tej historii i ulżyć cierpiącym przez dokonanie własnego wkładu materialnego. Pomoc dla misji w Mambasa prosimy kierować do Prokury Misyjnej IS.

Załącznik Nr 1

Mimo znaków nadziei, które co jakiś czas nadchodzą z regionu Wielkich Jezior, sytuacja w wielu miejscach demokratycznej Republiki Konga jest bardzo poważna, można powiedzieć tragiczna. Uzbrojone oddziały należące do różnych frakcji politycznych tegoż Konga, czy pod wpływem i przy poparciu wojskowych sił krajów okupujących, dokonują rzezi ludności cywilnej, rabując, dokonując gwałtów i mordując bezkarnie. Wydaje się, że międzynarodowa wspólnota zapomniała o tym zakątku świata, z którego nie nadchodzą codzienne obrazy poprzez telewizję czy informacje wielkich agencji prasowych. Brakuje również słów potępienia, które tak obficie są głoszone przy innych okazjach.

Oto niektóre fakty z ostatnich miesięcy, odtworzone z pewną dokładnością danych. 6 sierpnia 2002 r. wojsko plemienia Bahema, przy poparciu Ugandyjczyków, zdobyło miasto Bunia; setki ludzi cywilnych poniosło śmierć; żołnierze Nyamwisi ("prezydenta" tej części Konga) zostali wyparci. Budynek gubernatoratu został zbombardowany a gubernator ratował się ucieczką do GETI (w pobliżu Mont Hoyo). Żołnierze Nyamwisi wycofali się do KOMANDA, 80 km na Zachód od BUNIA, podczas gdy Gubernator znalazł schronienie w GETI przy plemieniu Bangiti (pozostające w walce z wojskiem Bahemy i Bagheghere). – 11 sierpnia 2002 r., Gubernator, wraz z ponad tysiącem żołnierzy Bangiti – mówi się o 1500-2000 żołnierzy – dotarł do KOMANDA. Wydaje się, że gubernator i żołnierze Nyamwisi starali się przeszkodzić walkom między żołnierzami Bangiti a żołnierzami Bahemy kwaterującymi w KOMANDA.

12 sierpnia 2002 r., gubernator wyjechał do BENI (na południe). Tymczasem w KOMANDA żołnierze plemienia Bangiti rozpoczęli polowanie na ludzi; żołnierze Bahema i Bagheghere zostali wyśledzeni i zamordowani maczetami, siekierami i pikami. Doszło do strasznych okrucieństw, sadyzmu i kanibalizmum Ucięte głowy nabite na pale, trupy rzucone do rowów, pocięte ciała, z wyciętymi sercami i wątrobami przeznaczonymi do zjedzenia, całe rodziny zamknięte w chatach i spalone, setki zabitych wśród ludzi z plemienia Bahema i Bagheghere. Na koniec splądrowanie wszystkiego bez oglądania się na przynależność plemienną. Ma miejsce pierwszy wielki egzodus: tysiące mieszkańców udało się w kierunku Beni i Mambasa.

16 sierpnia, po dokonaniu splądrowania i zniszczenia, żołnierze Bangiti wycofali się na swoje ziemie. Żołnierze Nyamwisi, z KOMANDA skierowali się do Bunia w nadziei zdobycia miasta albo co prawdopodobniejsze, aby zrabować bydło plemienia Bahema w pobliżu IRUMU. Gdy wiadomość o ataku dotarła do plemienia Bahema w Buni, jego żołnierze przy wsparciu wozów pancernych z Ugandy, przeszli do kontrataku i dotarli aż do KOMANDA. Razem z żołnierzami z Ugandy, doszli do KOMANDA i tutaj uważali, że wszyscy mieszkańcy miasta (ci odważni, którzy pozostali na miejscu) są wspólnikami wojowników z plemienia Bangiti i zaczęli zagrażać ich życiu. I tak rozpoczęła się druga wielka ucieczka: ludność cywilna i żołnierze skierowali się do Beni i do Mambasy. Godne opłakiwania było zachowanie się żołnierzy Nyamwisi, którzy zamienili w kalwarię już i tak trudną podróż dla matek i dzieci. Jeżeli przypadkiem któryś z uciekinierów niósł coś ze sobą, żołnierze mu to odbierali. Jak mówią świadkowie, wydaje się, że około 15.000 uciekinierów udało się na Południe (Eringheti, Oicha, Beni) a ponad 2.000 do Mambasy.

24 sierpnia 2002 r. do Mambasy przybyło ponad tysiąc uchodźców i wszyscy zostali przyjęci przez misję Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie).

8 września 2002 r. rozpoczyna się ofensywa wojsk Rogera Lumbali, prezydenta z Isiro (Wamba), mająca na celu zdobycie Mambasy.

15 września 2002 r. wojsko R. Lumbali znajduje się 70 km od Mambasy; liczba uchodźców osiąga 2.600 osób.

2 października 2002 r. wojsko R. Lumbali zbliża się na odległość 25 kilometrów do Mambasy.

12 października 2002 r. Mambasa jest w rękach żołnierzy R. Lumbali. Dochodzi do splądrowania wszystkich domów, szkoły, misji i do porwania kobiet, wszystko dzieje się przy ogromnym okrucieństwie żołdaków, nigdy niespotykanym, nawet podczas tragicznych wydarzeń z 1964 roku.

Front wojny znajduje się między Mambasa i Beni, stąd nasza misja nie może otrzymywać zaopatrzenia w żywność ze strefy Butembo, jedyna aktualna możliwość, by przekazywać pomoc uchodźcom, pozostała drogą powietrzną (5 kilometrów od Mambasa istnieje jeden pas startowy, jeszcze czynny), lecz w jaki sposób misja osamotniona, może stawić czoło powstałej nowej sytuacji?

Wszystko to, co wydarzyło się ostatnio w Mambasa, miało miejsce po raz pierwszy w ostatnich miesiącach. Coś podobnego miało miejsce w Kivu, w Isiro, w Wamba, w Munghere itp. Ubolewamy, że międzynarodowa wspólnota nie została o tym wszystkim poinformowana, a jeszcze bardziej sprawia ból niezrozumiały brak wrażliwości światowych potęg, które znając fakty, nie starają się przeszkodzić tragicznym wydarzeniom.

Głęboko wstrząśnięci tymi wiadomościami i przeżywając to wszystko jako Zgromadzenia Misyjne, dla których sprawa Afryki jest naszą sprawą, zwracamy się do wszystkich, którzy mogą uczynić cokolwiek, domagając się interwencji odpowiedniej do powagi sytuacji na rzecz ludności cywilnej, która niesprawiedliwie cierpi z powodu okrutnych prześladowań wszelkiego rodzaju.

Domagamy się usilnie:

bezpośredniej opieki Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, pomocy w postaci żywności, leków i wyspecjalizowanego personelu dla Mambasy i dla wszystkich miejsc dotkniętych tymi strasznymi wydarzeniami;

użycia wszelkich możliwych międzynarodowych środków, aby zagwarantować w praktyce zawarcie pokoju w sposób stabilny, przywracając Kongu jej prawną autonomię oraz prawo do życia, do pokoju, do godnego rozwoju osoby ludzkiej;

zmobilizowania i ukierunkowania w sensie humanitarnym działania MONUC, obecnym już w niektórych ważniejszych miastach, lecz zbyt często niezdolnym do działania również i w wpadkach skrajnej konieczności;

stawienie czoła problemom mas uchodźców, które krążą po kraju bez poczucia bezpieczeństwa, pozbawione jakiejkolwiek opieki, ażeby mogli powrócić do prawowitych swych własności i prowadzić życie godne człowieka;

uwolnić porwane kobiety, które stały się niewolnicami i zaprowadzić ład i porządek w siłach wojskowych.

Obrona fundamentalnych praw wszystkich mężczyzn i kobiet jest naszym obowiązkiem, chociaż wiadomości dotyczące wydarzeń do których odnosi się nasz apel nie przekraczają nigdy progu ważności wymaganej dla ich publikacji. Zmuszeni przez sumienie i ducha solidarności zwracamy się do Pana i ufamy, że Jego interwencja na rzecz słusznego i skutecznego rozwiązania trudnej sytuacji nadejdzie w krótkim czasie, ponieważ każda godzina, która upływa, oznacza życie lub śmierć dla wielu niewinnych osób.