globus
* Jak mówią u nas Pigmeje: * „Jeśli słoń będzie stał na czterech nogach, to i huragan go nie przewróci, ale jeśli mu przyjdzie do głowy stać na trąbie, to i mrówka go powali”. *
pasek górny

SERCANIE W AFRYCE

pasek górny

Kamerun - misja

pasek górny

Pierwszych misjonarzy narodowości niemieckiej do Kamerunu wysłał Założyciel, O. L. J. Dehon w 1912 roku.

W 1912 roku Stolica Apostolska powierzyła niemieckim księżom sercanom ewangelizację Zachodniego Kamerunu. Po I wojnie światowej, księża sercanie z Francji przejęli pracę na tych terenach.

W latach 1912–1914 wyjechało do Kamerunu łącznie 18 księży sercanów oraz 5 sióstr Bożej Opatrzności. Ksiądz Gerhard Lennartz został pierwszym prefektem apostolskim w Adamaua. Niemieccy księża przystąpili do dzieła misyjnego z dużym zapałem i założyli stacje misyjne w Fumban, Kumbo oraz Ossing. Niestety, pierwsza wojna światowa pociągnęła za sobą zdobycie Kamerunu przez wojska francuskie i angielskie. Niemieccy misjonarze musieli opuścić kraj. Mimo to ich praca nie poszła na marne. Co prawda nowi chrześcijanie byli przez 5 lat bez opieki kapłańskiej, jednak wielu z nich pozostało wiernymi przyjętej wierze. W roku 1919 Francuska Prowincja Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego – pod przewodnictwem nowego prefekta apostolskiego ks. Józefa Plissonneau – przejęła częściowo tereny Niemców wysyłając tamże wytrwale każdego roku po paru kolejnych misjonarzy.

Do 1996 roku Region SCJ Kamerunu podlegał administracyjnie Francuskiej Prowincji SCJ. Prawie od samych początków istniała również współpraca między Prowincją SCJ w Kongo a Regionem SCJ w Kamerunie.

Obecność polskich sercanów w Kamerunie jest związana z okresem przygotowań do przekształcenia regionu Kamerun w prowincję. Poszukiwania odpowiednich rozwiązań, które zapewniłyby przyszłej prowincji posiadanie własnych, w pełni ukształtowanych struktur administracyjno-formacyjnych, zaowocowały ideą stworzenia wspólnych dla kilku prowincji struktur formacyjnych i podziałem etapów formacji duchowej i intelektualnej kandydatów między zainteresowane strony. Akces do przedsięwzięcia zgłosiły Kongo, Mozambik i oczywiście Kamerun.

Nie wdając się w szczegóły organizacyjne, planowano, że wspólny nowicjat miał być w Kamerunie (Ndungé), studia filozoficzne w Kongo (Kisangani), a studia teologiczne znów w Kamerunie (Ngoya). Każda prowincja zobowiązała się dostarczyć nie tylko alumnów, ale również, w miarę możliwości, odpowiednio przygotowanych wychowawców.

Nasi pierwsi dwaj współbracia znaleźli się w Kamerunie właśnie w ramach realizacji tego międzyprowincjalnego projektu, jako wkład personalny Prowincji Zairskiej we wspólne dzieło.

Od 1990 roku do dziś (dane z roku 2004) wyjechało do Kamerunu 6 współbraci pochodzących z Prowincji Polskiej. Czterech z nich przeniosło się tam z Prowincji Zairskiej. Sześciu z nich pracuje tam do dziś.

W Kamerunie żyje ponad 130 plemion. W samym północnym Kamerunie jest ok. 60 plemion. Każde posługuje się swoim językiem, posiada swoje własne zwyczaje. Językiem urzędowym jest język francuski. Nie można się jednak łatwo porozumieć, ponieważ z powodu bardzo niskiego poziomu szkolnictwa nie wszyscy ten język znają. Państwo spłaca długi wobec krajów rozwiniętych z pieniędzy przeznaczonych na szkolnictwo i na ochronę zdrowia.

W Kamerunie obecnie nie ma wojny. Gdy się pyta Kameruńczyków, czy będzie wojna tak jak w innych krajach, mówią: "Jesteśmy nauczeni żyć w różnorodności i raczej takiej wojny nie będzie". Ale jest bardzo dużo uciekinierów z innych krajów, gdzie toczą się wojny: z Czadu, Rwandy, Burundi. Ich los jest bardzo trudny. Nie mają środków do życia. Najczęściej koczują na targach, tam też zarabiają jako tragarze, ale nikt im nie zapłaci tyle, na ile zasłużyli. Dostają nędzne pieniądze lub resztki jedzenia. Ich dzieci nie chodzą do szkoły, nie mogą sobie pozwolić na naukę.

Polscy Sercanie w Kamerunie

pasek górny

Wszystkie te plemiona, szczególnie z terenu Czadu, bardzo się przemieszczają. A jeszcze mamy plemiona, które przyszły z południa, czyli pracowników różnych urzędów. Wśród nich są Wandeke, Eoundo i inni. Dlatego Msza św. jest w języku francuskim i potem tłumaczona na kilka języków plemiennych.

Plemiona w wioskach raczej grupują się razem. Nie chcą za bardzo się mieszać. Na przykład wśród wielu plemion mężczyźni nie jedzą z kobietami. W porze posiłku mężczyzna z tym, co żona przygotuje, idzie tam, gdzie jedzą wszyscy mężczyźni. Trudno, żeby chodził z jednego krańca miasta na drugi. A tak gromadzą się i razem jedzą mężczyźni i chłopcy. Kobiety i dzieci też przeważnie jedzą razem. Jest dla nich bardzo trudne, gdy mówimy o rodzinie, o wspólnej modlitwie przy stole - na razie nie do przyjęcia.

W latach pięćdziesiątych XX wieku, po drugiej wojnie światowej, politycznej niezależności i zrzucenia jarzma kolonistów zapragnął również Kamerun, podobnie jak to się zaznaczało u wszystkich ludów dotychczasowych kolonii. W następstwie tego, począwszy od roku 1957 zdarzały się i w Kamerunie akty wrogości wobec dotychczasowych białych panów, którzy bynajmniej nie przejawiali chęci dobrowolnego opuszczenia kraju. Konsekwencje tego miał ponieść także Kościół w Kamerunie. Mieli tego doświadczyć księża sercanie z Francuskiej Prowincji Zgromadzenia. Byli oni czynni jako misjonarze w założonych przez siebie diecezjach Nkongsamba oraz Bafoussam. Uczestnictwo w nabożeństwach kościelnych ze strony katolickiej czarnej ludności zmniejszyło się w tym czasie pokaźnie. Coraz częściej dochodziło do zajmowania zabudowań i instytucji prowadzonych przez białych. Ataki kierowano również przeciw misjom katolickim. >>>więcej..>>>  

pasek górny